Home Azja Z wizytą u zaratustrian | Znad Zatoki Perskiej przez Himalaje do Południowego Kaukazu

Z wizytą u zaratustrian | Znad Zatoki Perskiej przez Himalaje do Południowego Kaukazu

autor Marcin

Do Esfahanu docieramy popołudniu. Półgodzinny odpoczynek w hotelu z perspektywy ostatnich dni wydaje się być błogą rozpustą. Ruszamy więc odkrywać uroki nocnego życia w mieście. Tętniące handlowym zgiełkiem ulice doprowadzają nas do centralnego punktu miasta – Placu Naqsh-e Jahan (Imam). Pełni on rolę miejsca spotkań i pikników mieszkańców, jak również swoistego centrum handlowego pełnego głównie ręcznie robionych pamiątek. Plac otoczony jest arkadami, w które wkomponowane są dwa mieniące się odcieniami niebieskiego meczety oraz pałac. Plac ten jest jednym z największych publicznych placów na świecie. Do hotelu wracamy krytymi i krętymi uliczkami nie wypuszczając kompasu z ręki.

Kolejnego dnia wracamy w to niesamowita miejsce i zagłębiamy się w zakamarki otaczających go budynków. Popołudniu kierujemy się w stronę rzeki Zayandeh, przez którą rozciągnięte są 400- i 800-letnie mosty udostępnione wyłącznie dla pieszych. Oświetlone ciepłym, żółto-pomarańczowym światłem pełnią funkcje głównie towarzyskie, zwłaszcza że koryto rzeki wypełnia się wodą tylko raz na kilka lat. Mostem Trzydziestu Łuków przechodzimy na drugi brzeg, żeby wzdłuż koryta, a czasami po jego dnie, dotrzeć do największego z mostów – Mostu Khaju. Wracamy nim do centrum, żeby zdążyć na Zurkhaneh – tradycyjny obronny trening siłowy wykonywany przez mężczyzn w każdym wieku.

Nastepny dzień daje nam szansę zwiedzenia ciekawej dzielnicy ormiańskiej skrywającej między innymi kilka chrześcijańskich kościołów. Po kolejnym intensywnym dniu wieczornym autobusem jedziemy do położonego na środku pustyni miasta Yazd. Na miejscu czeka na nas pierwsza niespodzianka. Z zarezerwowanego rano hostelu jesteśmy zabrani do nowego budynku. Jutro okaże się, że właśnie dzisiaj został otwarty i jesteśmy jego pierwszymi gośćmi.

Po śniadaniu, w palącym pustynnym słońcu wędrujemy otoczonymi wysokimi murami uliczkami. Całe stare miasto zbudowane jest z suszonych na słońcu cegieł. Odwiedzamy traddycyjny perski dom Khan-e Lari, hotel Fahadan będący jednocześnie muzeum, więzienie Alexandra, Grobowiec Dwunastu Imamów (najstarszy bubynek w mieście) oraz meczety Bogheh-ye Sayyed Roknaddin i posiadajacy jeden z najwyższych portali w Iranie Masjed-e Jameh, którego dwa 48-metrowe minarety górują nad miastem. Zwiedzanie kończymy w kompleksie meczetu Amir Chakhmaq. Po pysznym obiedzie ruszamy zobaczyć jeszcze funkcjonującą do dzisiaj zaratustriańską świątynię ognia oraz wpisane na listę Unesco ogrody Bagh-e Dolat Abad.

Kolejny dzień zaczynamy od wizyty w ruinach wioski Kharanaq, z której większość mieszkańców wyniosła się dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku. Duży kompleks zabudowań w całości wykonany jest z gliny mieszanej ze słomą i wypalanej na słońcu. Następnym odwiedzonym miejscem jest położona na wzgórzu kolejna zaratustriańska świątynia ognia – Chak Chak. Dotąd nie wiedziałem, że ta najstarsza na świecie monoteistyczna religia wciąż ma swoich wyznawców. W samym Yazd jest ich około dziesięciu procent populacji liczącej 1,1 miliona mieszkańców. Jest to kolejny dowód na to, że podróże kształcą.

W położonym nieopodal Maybod zaglądamy do zamku Narin, składnicy lodu (Yakkchal) oraz starego karawanseraju mieszczącego dzisiaj malutkie warsztaty tkackie oraz sklepiki głównie z pamiątkami. W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Dakhmeh-ye Zarroshtiyum, czyli zaratustriańskich wieżach milczenia będących miejscem „pochówku” zaratustrian, a właściwie wystawianiem zwłok na pożarcie sępów lub innych dzikich zwierząt. Na uwagę zasługuje fakt, że wieże przestały być wykorzystywane dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku.

Noc spędzamy w autobusie do Shiraz, skąd po odwiedzeniu jego głównych atrakcji, z różowym meczetem na czele, udajemy się kolejnego dnia do Persepolis. Kompleks kilku pałaców wzniesionych 2500 lat temu, a więc sięgających czasów zaratustrian, zachwyca ilością zachowanych szczegółów, głównie na wszechobecnych płaskorzeźbach. Stąd jedziemy do Nekropolis, czyli czterech olbrzymich grobowców królewskich wykutych w skale. Dzisiejszą noc spędzimy w autobusie. Czeka nas ponad dziesięć godzin drogi przez góry i pustynie do położonego w zachodniej części kraju miasta Ahvaz. Stąd wyruszymy dalej do Shushtar.

Może Cię zainteresować

1 comment

Natalia 31 października, 2017 - 8:21 pm

Długo mam czekać jeszcze na następny wpis? 😉

Reply

Zostaw komentarz